Go to content
Twój koszyk

Syndrom miesiąca miodowego – jak zadbać o higienę intymną przy częstych stosunkach?

Katarzyna Binert

Syndrom miesiąca miodowego to nieco ładniejsze określenie na ZUM, czyli zakażenie układu moczowego. Wbrew pozorom nie pojawia się ono tylko wśród młodych par, które dużo ze sobą współżyją. Ten problem może dotyczyć większości kobiet, niezależnie od wieku. Warto wiedzieć, co wywołuje ZUM i jak mu skutecznie zapobiegać.

Czym jest syndrom miesiąca miodowego?

Zakażenie układu moczowego dotyczy głównie aktywnych seksualnie kobiet. Rzadziej przydarza się mężczyznom oraz dziewczynkom w okresie dojrzewania. Nazwa “syndrom miesiąca miodowego” odnosi się do okresu w związku lub małżeństwie, gdy dochodzi do większej ilości zbliżeń – wtedy właśnie najczęściej pojawia się ZUM.

Stan ten zazwyczaj powodują bakterie – najpopularniejszą z nich jest Escherichia coli, czyli pałeczka okrężnicy, która odpowiada za około 80% zakażeń u dorosłych. Natomiast w przypadku bakterii Staphylococcus saprophyticus, mimo że dotyczy to tylko 5-10% przypadków, zakażenie jest nieco bardziej niebezpieczne. Najrzadziej przyczyną w tym wypadku są zakażenia wirusowe bądź grzybicze.

Najczęstszym objawem ZUM jest pieczenie podczas oddawania moczu. Zazwyczaj odczuwane jest parcie na pęcherz, ale wizyty w toalecie są raczej skąpe lub bezowocne. Ponadto może pojawić się ból w dole brzucha lub pleców, a czasem nawet gorączka, nudności i brak apetytu.

Przyczyny zapalenia układu moczowego

ZUM jest drugim najczęstszym powodem wizyt u lekarza, zaraz po infekcjach dróg oddechowych. Kobiety najczęściej borykają się z tym problemem z prostej przyczyny – mianowicie za wszystko odpowiada anatomia. Cewka moczowa jest u nas krótka i znajduje się bardzo blisko wejścia do pochwy oraz odbytu. Seks dodatkowo sprzyja przenoszeniu bakterii w okolicach intymnych, więc jeżeli stosunki są częste, łatwiej o zakażenie.

Środowisko pochwy ma odczyn kwaśny i zawiera dużo dobrych bakterii mających chronić ją przed intruzami z zewnątrz. Tymczasem układ moczowy jest jałowy, a więc ma zupełnie inne pH. Dodatkowo, podczas seksu pojawiają się płyny ustrojowe partnerów i bakterie z miejsca, w którym akurat się znajdujemy. To mieszanka, która nie powinna mieć kontaktu z cewką moczową. Dlatego właśnie trzeba zachować odpowiednie środki higieny i ostrożności, aby oszczędzić sobie problemów związanych z ZUM.

Jak zapobiegać i leczyć ZUM?

Zacznijmy od tego, że lepiej zapobiegać niż leczyć – jak w przypadku wielu innych chorób. Najważniejsza jest odpowiednia higiena, a jedną z podstawowych jej zasad jest oddawanie moczu po każdym stosunku. To pozwala oczyścić cewkę moczową i pozbyć się szkodliwych bakterii.

Warto również myć miejsca intymne odpowiednim, delikatnym płynem o odpowiednim pH. Pozwoli to odbudowywać naturalną florę bakteryjną. Jeżeli problem z ZUM występuje często, dobrym pomysłem może być noszenie przewiewnych ubrań z naturalnych materiałów zamiast obcisłych spodni i majtek wykonanych z tkanin nieprzepuszczających powietrza.

Jeżeli zakażenie się pojawi, kluczowa jest szybka reakcja. Lekkie stany zapalne bez problemu można wyleczyć lekami bez recepty zawierającymi furazydynę. W przypadku pogorszenia, konieczna będzie wizyta u ginekologa lub urologa oraz zażywanie leków na receptę.

Naturalny lubrykant na syndrom miesiąca miodowego?

Suchość pochwy również może przyczyniać się do częstszych zakażeń dróg moczowych. Rozwiązaniem są oczywiście lubrykanty. Te z naturalnymi składami nie tylko świetnie działają, ale są również wsparciem dla flory bakteryjnej okolic intymnych. Brak podrażnień podczas stosunków seksualnych to dużo wyższy komfort, a także świetna profilaktyka ZUM.

Skład i właściwości naturalnego kremu intymnego

Pamiętajmy, że rodzajów lubrykantów jest naprawdę sporo. Nie każdy będzie dobry dla naszej skóry i okolic intymnych. Co więcej, niektóre nie nadają się do używania z prezerwatywami czy gadżetami erotycznymi.

Przede wszystkim, wiele żeli intymnych dostępnych w sklepach i w sieci zawiera alergeny, silikony, SLSy i SLESy, PEGi, detergenty, hormony i sztuczne dodatki zapachowe lub smakowe. Takie substancje zdecydowanie nie powinny mieć kontaktu z pochwą ani jej okolicami. Zamiast zapewniać komfort i bezpieczeństwo, będą one wywoływać dodatkowe podrażnienia i szkodzić florze bakteryjnej.

Naturalny lubrykant zapewnia komfort podczas seksu, nawet jeżeli dokucza nam suchość pochwy. Nawilżenie, odpowiedni poślizg, ochrona przed otarciami – dzięki takiemu produktowi seks zawsze jest przyjemny, a my możemy w całości skupić się na doznaniach i robić dokładnie to, na co mamy ochotę.

Jaki żel intymny wybrać?

Lubrykant WIMIN nie zawiera żadnych wspomnianych substancji szkodliwych – natomiast ma w sobie moc naturalnych składników, które sprawiają, że seks staje się jeszcze lepszy. To produkt na bazie wody, dlatego bez problemu można go używać z prezerwatywami i gadżetami erotycznymi. Kwas cytrynowy wspiera naturalne pH miejsc intymnych, fenyloetanol i glikol kaprylowy działają jak emolient, hydroksyetyloceluloza nawilża, a gliceryna roślinna daje poślizg i zapewnia ochronną powłokę, która niweluje suchość pochwy. To produkt bezpieczny dla skóry i flory bakteryjnej naszego ciała.

Dzięki swojemu naturalnemu składowi oraz świetnym właściwościom, lubrykant można wykorzystywać na wszelkie możliwe sposoby – również do seksu analnego i w każdej sytuacji, w której potrzebne jest dodatkowe nawilżenie. Jego bezpieczeństwo sprawia, że może być używany w każdym miejscu na ciele. To produkt, który znajdzie zastosowanie w każdej sypialni, niezależnie od preferencji. Lubrykant WIMIN sprawia, że seks staje się jeszcze lepszy!

Spodobał Ci się ten artykuł? Poleć go znajomym
Więcej o seksie